„Po raz pierwszy w tym Sejmiku uruchomiliśmy proces faktycznego dialogu z mieszkańcami” – mówił w telewizji Echo24 Marek Łapiński – Wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Dolnośląskiego i – od wczoraj – Przewodniczący Komisji Ochrony Środowiska (gratulujemy!).
Temat spalarni we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku nie znika z dyskusji. W ostatnich dniach dwukrotnie podejmowano go np. na łamach Telewizja Echo24. Dziś w programie z Wiceprzewodniczącym Łapińskim, redaktor Marcin Torz wręcz domagał się budowy spalarni i krytykował podejście samorządu województwa.
Tymczasem my to podejście chwalimy i bardzo za nie dziękujemy! Faktycznie w tej kadencji można mówić o przełomie, o dialogu, o wsłuchaniu się w argumenty mieszkańców. Powinno to być standardem, ale wcześniej standardem nie było… Tymczasem spalarnie NIE SĄ czarodziejską różdżką, która rozwiąże wszystkie problemy.
Przypomnijmy:
NIE MA prostej zależności, że tam gdzie jest spalarnia jest tanio, a tam gdzie jej nie ma jest drogo.
Dobrym przykładem jest omawiany podczas programu Szczecin, gdzie pomimo istnienia spalarni odpadów komunalnych, przy typowej rodzinie 3 os. i zużyciu wody powyżej 6 m3 opłata za odbiór odpadów wynosi 41,7 zł/os. – czyli jest na poziomie Wrocławia. I dodajmy, że jest tam spalarnia samorządowa, a nie prywatna.
W Poznaniu faktycznie cena za odpady jest niższa niż we Wrocławiu, ale prawdziwe koszty są ukryte – ponieważ miasto dopłaca każdego roku miliony do funkcjonowania spalarni. Idą na to środki z budżetu miasta, które mogłyby być przeznaczone na inne cele. Innymi słowy mieszkańcy płacą za to, tylko nie bezpośrednio.
Co najciekawsze, najniższe stawki mają miasta na których terenie nie ma spalarni (!) – Tomaszów Maz. – 19,90 zł/os., Toruń – 20 zł/os., Elbląg – 25 zł/os., Kielce – 25 zł, Płock – 26 zł/os. Natomiast miasta ze spalarniami prezentują bardzo zróżnicowane stawki, w tym powyżej średniej jak np. Zabrze – 39 zł/os., Rzeszów – 32 zł/os., czy wspomniany Szczecin 41,7 zł/os.
Spalarnie NIE zlikwidują też wysypisk śmieci ponieważ do spalania trafia tzw. frakcja kaloryczna, która zgodnie z prawem nie może być składowana. I odwrotnie – odpady składowane na wysypiskach nie nadają się do spalania, ponieważ są za mało kaloryczne.
Warto jeszcze dodać, że krajowe potrzeby w zakresie spalania odpadów są już zabezpieczone, a odpady komunalne nie podlegają regionalizacji. Część odpadów z Wrocławia JUŻ TRAFIA do istniejących spalarni i cementowni.
20 instalacji do spalania odpadów komunalnych (spalarni, współspalarni i cementowni) już istnieje, jest w rozruchu lub budowie. Kolejnych blisko 50 jest w zaawansowanym procedowaniu. Do tego dochodzi 10 już istniejących cementowni, które również mogą i deklarują spalanie odpadów komunalnych.
To w sumie niemal 80 instalacji o łącznym wolumenie ponad 7 mln ton, gdzie przy krajowych potrzebach szacowanych na około 4 mln ton zostanie wykorzystanych mniej niż 60% tego potencjału. To spowodowało, że władze Krakowa zrezygnowały z rozbudowy tamtejszej spalarni, bo przewidują, że „nie będzie czym w niej palić”.
Zgodnie z prawem Unii Europejskiej, spalanie odpadów wyrządza poważne szkody środowiskowe i jest gorsze nawet niż składowanie (które już jest bardzo szkodliwe). O szkodliwości spalarni mówią: Dyrektywa 2018/850 (pkt. 2 Preambuły), Rozporządzenie 2020/852 tzw. Taksonomia (Art. 17), Rezolucja 2020/2077(INI) (Art. 104).
Jakby tego było mało, wszystko wskazuje, że spalarnie śmieci zostaną od 2028 r. włączone do systemu EU ETS (czyli będą płacić za emisje CO2). Przy cenach uprawnień do emisji CO2 na poziomie 80-100 EUR za tonę przełoży się to na kilkaset złotych dodatkowych kosztów spalania każdej tony odpadów, a koszty te poniosą mieszkańcy w rachunkach za odbiór śmieci.
Rozwiązania leżą gdzie indziej:
- Ograniczenie wolumenu odpadów, w czym pomoże Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta oraz system kaucyjny,
- Zwiększenie poziomu recyklingu, do czego droga wiedzie przez poprawę selektywnego zbierania odpadów oraz zagospodarowanie frakcji bio,
- Budować powinniśmy zaś biogazownie, a nie spalarnie. Bo biogazowni brakuje, a moglibyśmy w nich wytworzyć nawet tyle gazu, ile importowaliśmy przed wojną z Rosji.
To tylko wycinek bardzo szerokiego zagadnienia, które prezentowaliśmy podczas posiedzeń Komisji Ochrony Środowiska Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. Poniżej jedna z prezentacji:
https://www.facebook.com/stopspalarni.wro/posts/504055611966800
Apelujemy do wrocławskich mediów, w tym Echo24, o rzetelne – a nie jednostronne – przedstawianie sprawy spalarni.