„Nowe badania pokazują, że spalanie odpadów w celu produkcji energii może być gorsze dla środowiska niż przechowywania ich na wysypiskach” – donosi portal Focus. Tyle że… o tym wiadomo od dawna. Mówią o tym nie tylko badania, ale i unijne dyrektywy.

Już w preambule (pkt. 2) Dyrektywy UE 2018/850 z 2018 r. wskazuje się, że stosując hierarchię postępowania z odpadami nie należy zastępować składowania odpadów ich spalaniem (!)

„państwa członkowskie powinny (…) w większym stopniu przejść na zapobieganie powstawaniu odpadów, w tym ponowne użycie, przygotowanie do ponownego użycia i recykling oraz zapobiega[nie] zastępowaniu składowania odpadów ich spalaniem”

Wynika to z faktu, iż spalanie odpadów jest gorsze nawet niż składowanie ich na wysypiskach (które już jest – jak wiadomo – bardzo szkodliwe).

Co więcej, w Rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2020/852 (tzw. Taksonomii), stwierdza się jednoznacznie, że spalarnie odpadów wyrządzają poważne szkody środowiskowe i nie wpisują się w Gospodarkę o Obiegu Zamkniętym (art. 17).

Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 10 lutego 2021 r. 2020/2077(INI) w sprawie nowego planu działania dotyczącego Gospodarki o Obiegu Zamkniętym idzie dalej i mówi wyraźnie o ograniczaniu spalania odpadów i nie zwiększaniu wydajności spalarni (art. 104).

Chiny oczywiście nie są członkiem Unii Europejskiej, ale nie jest to żadna wiedza tajemna. Reasumując artykuł w Focus to takie „odkrywanie koła na nowo”.

W artykule czytamy zresztą inne oczywiste-oczywistości jak np.:

„Ich zdaniem (przedstawicieli Monash University – dop.) głównym sprawcą całego zamieszania może być plastik, którego w odpadach na całym świecie jest po prostu coraz więcej. W efekcie jego spalanie przekłada się na większe niż zwykle emisje.”

Przypomnijmy więc, że spalanie odpadów generuje najwięcej emisji CO2 w przeliczeniu na jednostkę wytworzonej energii. Więcej niż spalanie węgla czy gazu.

Przypadek magazynu Focus nie jest niestety jedyny. Całkiem niedawno prestiżowe brytyjskie BBC donosiło o wynikach swojego „śledztwa”, którego wnioskiem było stwierdzenie, że „spalanie śmieci to najbrudniejszy sposób wytwarzania energii elektrycznej”.