Kierujemy apel do Prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka w związku z wywiadem dla Portalu Samorządowego z dn. 11 lutego i wypowiedziami na temat spalarni śmieci.
Szanowny Panie Prezydencie,
Wrocław i cały Dolny Śląsk, mają szansę pozostać regionem bez spalarni odpadów. W Polsce mamy już zabezpieczony wolumen spalania odpadów, niezbędny do zaspokojenia krajowych potrzeb. Nie potrzebujemy kolejnych kominów. Miasto Wrocław, które chce być zeroemisyjne, powinno tu świecić przykładem.
Jesteśmy głęboko zaniepokojeni niektórymi wypowiedziami Pana Prezydenta w wywiadzie dla Portalu Samorządowego z dnia 11 lutego br. na temat spalarni odpadów. Stoją one w sprzeczności do wyrażanych wielokrotnie wcześniej stanowisk przeciwko takiej instalacji w mieście i jego sąsiedztwie. Zawsze docenialiśmy ten głos, a wielu mieszkańców właśnie z tego powodu obdarzyło Pana zaufaniem w ostatnich wyborach.
Krajowe potrzeby w zakresie spalania odpadów są już zabezpieczone, a odpady komunalne nie podlegają regionalizacji. 20 instalacji do spalania odpadów komunalnych (spalarni, współspalarni i cementowni) już istnieje, jest w rozruchu lub budowie. Kolejnych blisko 50 jest w zaawansowanym procedowaniu. Do tego dochodzi 10 już istniejących cementowni, które również mogą i deklarują spalanie odpadów komunalnych. To w sumie niemal 80 instalacji o łącznym wolumenie ponad 7 mln ton, gdzie przy krajowych potrzebach szacowanych na około 4 mln ton zostanie wykorzystanych mniej niż 60% tego potencjału. To spowodowało, że władze Krakowa zrezygnowały z rozbudowy tamtejszej spalarni, bo przewidują, że „nie będzie czym w niej palić”.
Spalarnie nie zlikwidują też wysypisk śmieci ponieważ do spalania trafia tzw. frakcja kaloryczna, która zgodnie z prawem nie może być składowana. I odwrotnie – odpady składowane na wysypiskach nie nadają się do spalania, ponieważ są za mało kaloryczne.
Spalarnie z automatu nie obniżą rachunków za odbiór odpadów. Nie ma prostego związku, że tam gdzie jest spalarnia jest zawsze taniej, a tam gdzie jej nie ma – drożej. Dowodzi tego analiza aktualnych stawek za odbiór odpadów w 50 największych polskich miastach. Co więcej, najniższe stawki mają miasta na których terenie nie ma spalarni (Tomaszów Maz. – 19,90 zł/os., Toruń – 20 zł/os., Elbląg – 25 zł/os., Kielce – 25 zł, Płock – 26 zł/os.). Natomiast miasta ze spalarniami prezentują bardzo zróżnicowane stawki, w tym powyżej średniej jak np. Zabrze – 39 zł/os., Rzeszów – 32 zł/os., a Szczecin przy typowej rodzinie 3 os. i zużyciu wody powyżej 6 m3 nawet 41,7 zł/os.
Należy również pokreślić, że spalarnie odpadów nie są instalacjami „całkowicie bezpiecznymi”. Najnowsze wyniki badań naukowych dowodzą, że nawet teoretycznie najnowocześniejsze instalacje negatywnie wpływają na zdrowie mieszkańców oraz środowisko. Fatalne skutki rozciągnięte są w czasie na dziesiątki lat – a te skutki to m.in. nowotwory, bezpłodność, zmiany rozwojowe noworodków oraz wyższa śmiertelność. Potwierdzają to badania m.in. Université Côte d’Azur (jednej z najlepszych uczelni badawczych we Francji), Włoskiego Narodowego Ośrodka Badawczego, czy Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Ogólnej i Zdrowia Uniwersytetu w Lozannie w Szwajcarii.
Tu warto wspomnieć, że również krajowe doświadczenia nie napawają optymizmem. Choćby pożar spalarni w Olsztynie, który wybuchł w trakcie rozruchu instalacji, czy awaria spalarni Fortum w Zabrzu, dowodzą, że nie są to także instalacje bezawaryjne, natomiast stanowią realne ryzyko dla mieszkańców.
Zgodnie prawem Unii Europejskiej, spalanie odpadów wyrządza poważne szkody środowiskowe i jest gorsze nawet niż składowanie. O szkodliwości spalarni mówią: Dyrektywa 2018/850 (pkt. 2 Preambuły), Rozporządzenie 2020/852 tzw. Taksonomia (Art. 17), Rezolucja 2020/2077(INI) (Art. 104).
W Rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2020/852 (tzw. Taksonomii), stwierdza się jednoznacznie, że spalarnie odpadów wyrządzają poważne szkody środowiskowe i nie wpisują się w Gospodarkę o Obiegu Zamkniętym (art. 17). Z kolei Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 10 lutego 2021 r. 2020/2077(INI) w sprawie nowego planu działania dotyczącego Gospodarki o Obiegu Zamkniętym mówi wyraźnie o ograniczaniu spalania odpadów i nie zwiększaniu wydajności spalarni (art. 104).
Jakby tego było mało, wszystko wskazuje, że spalarnie śmieci zostaną od 2028 r. włączone do systemu EU ETS (czyli będą płacić za emisje CO2). Przy cenach uprawnień do emisji CO2 na poziomie 80-100 EUR za tonę przełoży się to na kilkaset złotych dodatkowych kosztów spalarnia każdej tony odpadów, a koszty te poniosą mieszkańcy w rachunkach za odbiór śmieci.
Rozwiązania leżą gdzie indziej:
- Ograniczenie wolumenu odpadów, w czym pomoże Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta oraz system kaucyjny,
- Zwiększenie poziomu recyklingu, do czego droga wiedzie przez poprawę selektywnego zbierania odpadów oraz zagospodarowanie frakcji bio,
- Budować powinniśmy zaś biogazownie, a nie spalarnie. Bo biogazowni brakuje, a moglibyśmy w nich wytworzyć nawet tyle gazu, ile importowaliśmy przed wojną z Rosji.
Na poziomie samorządu lokalnego ważne jest też aby jak największa część gospodarki odpadami komunalnymi pozostawała w rękach komunalnych, a nie prywatnych. I tu w pełni zgadzamy się z Panem Prezydentem, gdyż obecny system skutkuje dyktatem cenowym prywatnych firm i powinien zostać zmieniony.
Zwracamy przy tym uwagę, że obowiązujące Studium Wrocławia nie pozwala na lokalizowanie w mieście takiej instalacji. Z kolei Wójt Gminy Wisznia Mała odmówił wydania decyzji środowiskowej dla spalarni. Wobec czego takie pomysły nie mają obecnie podstaw prawnych.
Spalarnie śmieci nie są „czarodziejską różdżką” na rozwiązanie problemu odpadów, jak często próbują przedstawić je lobbyści i firmy zainteresowane budową takich instalacji. Dlatego apelujemy o utrzymanie negatywnego stanowiska względem spalarni, wyrażanego wcześniej wielokrotnie przez Pana Prezydenta.